Uwaga! Nadlatuje… zmutowany genetycznie komar

OX513A to nie symbol robota, ale nazwa zmodyfikowanego genetycznie gatunku komara, „cudownego dziecka” koncernu Oxitec, firmy zajmującej się badaniami nad roznoszącymi choroby lub powodującym szkody owadami. Zmodyfikowanego komara wypuściła na wolność CTNBio - komisja nadzorująca bezpieczeństwo biologiczne w Brazylii, odpowiedzialna za regulację i autoryzację transgenicznych organizmów w tym kraju.


Some rights reserved by: https://www.flickr.com/photos/howard_roark/

Komar Oxitecu jest gatunkiem wyposażonym w dwa dodatkowe geny. Sterylny OX513A ma pomóc w kontrolowaniu populacji Aedes aegypti, jednego z gatunków komarów, przenoszących dengę, infekcyjną chorobę tropikalną, wciąż będącą przyczyną wielu zgonów.

W zamyśle naukowców samce GM, które nie kąsają, mają się łączyć z obcymi samicami. Na skutek odziedziczenia pewnych genów samice mają ginąć zanim osiągną dojrzałość.

Decyzja CTNBio spowodowała, że OX513A będzie pierwszym zwierzęciem transgenicznym, które zostanie uwolnione do środowiska. Czy spełni pokładane w nim oczekiwania? Denga atakuje rocznie około 120 tysięcy Brazylijczyków. Na razie nie udało się opracować szczepionki lub leków profilaktycznych, mogących zapobiec zachorowaniu na dengę. Istnieją natomiast środki zaradcze, obniżające ryzyko zachorowania, np. likwidowanie w pobliżu ludzkich siedzib zbiorników ze „stojącą wodą”, służących do rozrodu roznoszącym chorobę komarom.

Transgeniczna inicjatywa, mającego dość zawoalowane powiązania z Syngentą Oxitecu, w postaci sterylnego, zmutowanego komara ma być kolejnym sposobem walki z roznoszącymi dengę owadami.

Decyzja CTNBio zaniepokoiła wiele organizacji ekologicznych, rolniczych, społecznych. Nie została skonsultowana ze społeczeństwem, a z drugiej strony nie istnieją dane dowodzące, że komary GM zmniejszają ilość przypadków dengi.

Poza tym, według niektórych organizacji, przeprowadzone na Kajmanach próby wykazały, że nie jest to efektywna technologia. Trzeba było użyć ponad 7 milionów sterylnych komarów tygodniowo, żeby zniszczyć jedynie około 20 tysięcy tępionych osobników. Podkreślany jest również brak planu obserwacji zmutowanych osobników po uwolnieniu. To jedynie kilka wątpliwości, jakie towarzyszą tej niecodziennej decyzji.

Patrząc na sprawę z „terytorialnego” punktu widzenia, rodzi się pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy w stanie ograniczyć występowanie komara mutanta do danego, ściśle określonego obszaru. O tym, że zachowanie kontroli nad uwolnionym do środowiska komarem Oxitecu wydaje się raczej niemożliwe, świadczy również sesja plenarna Parlamentu Europejskiego z 16 kwietnia 2014 roku.

Rozmawiano na niej o zagrożeniu przez inwazyjne gatunki obce rodzimych gatunków i bioróżnorodności. Okazuje się, że globalizacja i ułatwienie przemieszczania się ludzi wpłynęły też na rozprzestrzenienie się niektórych gatunków roślin i zwierząt poza rodzime środowiska. Część z nich jest nieszkodliwa, ale część może okazać się niebezpieczna dla europejskiego ekosystemu.

Szkody powodowane przez inwazyjne gatunki obce oszacowano na około 12 miliardów euro rocznie. Wśród nieproszonych gości pojawił się m.in. azjatycki komar tygrysi, jeden z gatunków roznoszących dengę, który dotarł do nas z Chin z importowanymi towarami.

Rezolucja PE zmierza do lepszej ochrony europejskiej flory i fauny przed inwazyjnymi przybyszami.

22.04.2014. 16:57